czwartek, 23 października 2014

Cudawianki

Witam Was Kochani bardzo serdecznie!
Przybywa Obserwatorów Kącikowi, oj przybywa, i bardzo mnie to cieszy.
Mam nadzieję, że zostaniecie, bo mam jeszcze tyle do pokazania!
W tym momencie szyję już ozdoby świąteczne, ale chciałam jeszcze pokazać jesienne prace, a konkretnie wianki, które niedawno zrobiłam.
Długo zastanawiałam się nad techniką; w końcu postanowiłam nie szaleć i kupić gotową bazę, tj. styropianowe kółko. Postawiłam na jesienne klimaty, zatem pierwszy wianek zrobiłam w odpowiednich kolorach:

Kółko okręciłam lnianą tkaniną. Uszyłam kwiatki - igielniki, przykleiłam je do obręczy. Całość dodatkowo ozdobiłam żołędziami - kapeluszami i sztucznymi jarzębinkami.


Zdecydowanie bardziej zadowolona jestem z drugiego wianka. Kolorystyka stonowana, len i bawełna w kropeczki. Ozdobiłam całość samymi żołędziami, bez dodatku czerwieni. 
Polecam przyklejanie kapeluszy, bo tylko one zachowają ładny wygląd. Jestem bardzo wdzięczna mojemu Tacie, który nazbierał ich bardzo dużo, specjalnie na moje zamówienie. U mnie, w górach, nie mogłam ich znaleźć:)


Całość wyglądała jakoś tak smutno, więc zaryzykowałam i przykleiłam kilka błyszczących koralików. To był dobry pomysł, dyskretnie rozświetliły całość.


I jeszcze jedna rada - żołędzie powinno się umyć i wysuszyć. Inaczej brudzą ręce, tkaninę i nie widać ich pięknego koloru.

Ostatni wianek jest efektem mojej nauki robienia różyczek z tkaniny:)


Nie wiem, czy wrócę jeszcze do wiankowej przygody, bo świąteczne klimaty owładnęły mną zupełnie i praca wre. 
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Mała Sowa Cudawiankowa:)


sobota, 18 października 2014

Dzisiaj Sowa pomysłowa:)

Kochani!
Chciałabym podzielić się z Wami moimi pomysłami.

Szyję bardzo dużo i często zapisuję różne ważne uwagi: datę realizacji, komu co, kolory, wzory, itp. Brakowało mi miejsca, w którym wieszałabym te wszystkie karteczki.
Myślę, że większość z Was słyszała o tablicy pele mele. Postanowiłam zrobić sobie coś podobnego, ale jednak innego. Nie tyle z mojej małosowiastej przekory, co raczej z chęci wykorzystania rzeczy, które pałętają się bezużytecznie po szufladach. 
Oto moja tablica:

Wykorzystałam: pozbawioną szyby ramkę, kawałek kartonu, czarny len i sznurek dratwę.
Przycięty do rozmiaru ramki karton wysmarowałam klejem w sztyfcie, następnie przykleiłam do niego kawałek czarnego lnu.
Może to być każdy inny materiał. Ja wybrałam taki, bo przypominał kolorem tablicę szkolną:) Wszystko dokładnie wygładziłam.
Następnie całość okręciłam (dość ciasno) sznurkiem. 
Oklejony i okręcony karton wpięłam w ramkę i gotowe!


Ramkę ozdobiłam różyczkami z tkaniny; niedawno nauczyłam się je robić.
Tablica spełnia swoją rolę naprawdę dobrze.
Pomysł nr 2.
Nieraz pisałam, że nie lubię szyć poduszek. Ale lubię je mieć... Jakiś czas temu kupiłam w Ikei dwie poszewki, bardzo tanie i świetnie imitujące len. Nie wiedziałam, jak je ozdobię; w każdym razie nie miałam ochoty w ogóle zajmować się nimi.
Aż pięknego dnia Bożenka podarowała mi dwie śliczne, szydełkowe podkładki. Pomysł ich wykorzystania pojawił się zanim wypiłyśmy herbatkę:)


 Zachęcam do ozdobienia poszewek, które już nie cieszą Waszych oczu albo brakuje im dekoru.
Pomysł nr 3.
W magazynach wnętrzarskich nieraz widziałam poduszki wykonane z dzianiny swetrowej. W sklepach ich cena była oszałamiająca, nawet moja Ikea niezbyt się spisała. 
Więc zrobiłam tak: udałam się do sklepu z rzeczami drugiej szansy, wybrałam sweter, jaki odpowiadał mi wzorem i kolorem. Przycięłam go do rozmiaru poduszki (owszem, trzeba uważać, bo może zacząć się pruć) i szybko zaszyłam. I oto jest!
 I tyle moich pomysłów!
Może zainspirujecie się nimi, poszperacie w kątach i dacie drugą
szansę niejednej, bezrobotnej rzeczy?
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Mała Sowa Pomysłowa

środa, 15 października 2014

Jeszcze ślubnie...

Jesień w pełni, ale myślę, że ślub o tej porze roku ma swój urok... Jest "r" w nazwie miesiąca, można wyczarować piękną wiązankę z wrzosów, zdjęcia pośród złota i czerwieni drzew...
Do rzeczy:)
Uszyłam kolejną Mijakową Parę Ślubną. Sympatyczne ślimaki ślubne zyskały już szerokie grono wielbicieli:) Jakby nie było - naprawdę oryginalny prezent dla pary młodej!

Tym razem sesja bez efektów specjalnych:)

Pan Młody zdecydował się na elegancki garnitur w paski, mucha obowiązkowo!

 Panna Młoda klasycznie; figura pozwala na dopasowaną, koronkową  kreację, dodatkowo ozdobioną perełkami. 

Zamiast wiązanki (pokusa... można by ją zjeść:) kwiat w czułkach, no i oczywiście welon!

Zakochani...

 

Na koniec- serduszko ślubne, dla październikowej Pary Młodej.

Dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze. 
Pozdrawiam serdecznie
Mała Sowa Ślubnie Październikowa:)

czwartek, 9 października 2014

Pękate pampkiny - jeszcze daleko do zimy!

Witam Was kochani Obserwatorzy!
Widzę, że przybywa Was coraz więcej - to mnie bardzo cieszy:)
Do Candy ustawia się coraz więcej chętnych - to również bardzo cieszy:)
Pogoda jest cudowna, mamy prawdziwą złotą jesień - i to mnie cieszy!
Radosna ze mnie Sowa, nie ma co:)
Staram się szyć zgodnie z porami roku - dlatego czas na prezentację pękatych pampkinów, czyli, po prostu, dyni. Rok temu szyłam takie same... no nie całkiem, bo wtedy technika mocno kulała.
Teraz jest o wiele lepiej. Powstało kilka odmian kolorystycznych, wszystkie utrzymane w jesiennych barwach.
Zdjęcia zrobiłam podczas odwiedzin Ewelinki, w jej dekuferkowej pracowni. Kawka, długie rozmowy o naszej twórczości... :) zdjęcia, przy okazji...


 W górach prawdziwy festiwal kolorów... zaraz wybieram się na jesienny spacer, zbierać piękne liście, gałązki...podziwiać i cieszyć się otaczającą przyrodą. 
Moja altana także zmienia barwy...


             Zapraszam w dalszym ciągu na Jesienne Candy!

 Pozdrawiam serdecznie
Wasza Mała Sowa Pampkinowa:)