piątek, 26 sierpnia 2016

Szyciowo w Małasówce

Witam!
Jak miło czytać Wasze komentarze!
Nie było mnie tak długo, nie zaglądałam do Was. A jednak pamiętacie o mnie:)
Dziękuję!
Kochani, dzisiaj pokażę Wam kawałki mojego domku. Konkretnie chciałabym pochwalić się tekstyliami, które udekorowały moje wnętrza. Jest kolorowo, przyjemnie i od razu poczułam się, jak u siebie:)

Zacznę od salonu.
 Słowa dotrzymałam - żadnych firan w oknach!:) Ja po prostu ich nie lubię. Co więcej, nawet zasłony wieszałam z niechęcią.
Miałam ogromny dylemat, jaki kolor wybrać. W końcu zdecydowałam się na ikeowską tkaninę Minna. Biała, ale nie śnieżno, raczej mleczna. Gatunek doskonały, sztywny, mocny. 


Na sofie patchwork - oczywiście produkcji mojej Mamy. Poduszki zresztą też. Jest co prawda, pstrokato i kolorowo, ale to mi się właśnie podoba. Żadnego zadęcia i stylowego przymusu!
 Sowiszki spod mojej ręki - uszyte jakiś czas temu, specjalnie do tego miejsca:


Metalowy stolik został ubrany w specjalny obrusik (Mama:) - nie przepadam za szklanymi szybami:


W pokoiku synka patchwork na tapczanik, do tego komplet poduszek.




W pokoju gościnnym króluje ta oto ikeowska tkanina (niestety już wycofana). W  mieszkaniu służyła mi jako zasłona. Szkoda było ją pociąć, wymyśliłam więc taką kapę na kanapę:


Do tego oczywiście sowiszka pasująca kolorem:

I dwie anielice - z braku lepszego miejsca:


W oknie ulubiona tkanina w kratę i pasujące koton ptaki:


Zasłony do sypialni zdecydowały o całości. Kupiłam je jako pierwsze, a reszta miała się jakoś dopasować... Na szczęście udało się!:)
 

Oczywiście niezastąpiona Mama uszyła mi patchworkową narzutę na łóżko, w miarę dobraną kolorystycznie:


 Z resztek zasłon powstał: Mijak - śpioch:


Serduszko - zawieszka:


 

Kosz na pranie również otrzymał nowe ubranko, pasujące do całości:


Na razie tyle:)

Tkaniny na zasłony zostały kupione w Ikei. Są bardzo solidne i mają naprawdę ładne wzory.
Pozostałe rzeczy oczywiście z bawełny ze Świata Bawełny.

Bardzo lubię otaczać się takimi dekoracjami, jest od razu weselej. Oczywiście z początkiem września kolorystyka poduch, obrusów, dodatków ulegnie zmianie, więc będzie o czym pisać.
Dziękuję, że zaglądacie, obiecuję odwdzięczyć się tym samym.
Pozdrawiam Was z mojej tkaninowej Małasówki:):)
Mała Sowa


wtorek, 23 sierpnia 2016

Nowe...

Nowe, wszystko nowe...
Na nowo, od nowa...
Tak mogę opisać ostatnie miesiące.
Osiadłam na stałe w mojej Małasówce.

Konta na FB nie posiadam i posiadać nie zamierzam, ale zapraszam tutaj.


Postaram się wrócić, bo kącik urządzony.
Buziaki dla Was
Wasza Mała Sowa

niedziela, 5 czerwca 2016

Komunijnie...

Ojej, maj już minął, a ja nie pokazałam moich anielic komunijnych!
W tym roku miałam okazję uszyć dwie. Wyszły niemal tak samo, z małymi różnicami w detalach.
Postawiłam na prostotę - żadnych świecących atłasów, ozdóbek. Bardzo podobają mi się proste, skromne sukienki. Cieszę się, że alby to już niemal powszechność:)


Z młodszą siostrą:)...




 
Druga anielica niemal identyczna...



Żegnamy tematy komunijne, czerwiec miesiącem ślubnym! :)
Pozdrawiam serdecznie
Mała Sowa

sobota, 7 maja 2016

Truskawki, gdzie jesteście?

Nie mogę doczekać się tych prawdziwych! Wprawdzie "na straganie w dzień targowy" coś tam sprzedają, ale nie mam przekonania... Niech tylko się pojawią, obowiązkowo 1 kg dziennie!:)
Jak co roku, z tej wielkiej tęsknoty powstały szmaciane . 
Wyszły troszkę większe niż zazwyczaj. 
Udało mi się uszyć zaledwie trzecią część tego, co wykroiłam. Chwilowa przerwa we wszelkich działaniach i przymusowy pobyt w domu sprzyjają szyciu, więc to właśnie robię...


Skrzyneczkę pomalowałam szarą farbą akrylową. Chciałam ją jakoś ozdobić, ale mam talentu w tej dziedzinie, zrobiłam więc białe kropeczki. I tyle:)



Moje truskawkowe zbiory są dość duże, mimo to nadal szyję zawzięcie. Po co?
Truskawki można połączyć w girlandy, długie krótkie. I takie właśnie zawisną w małasówkowym, kuchennym oknie. Bo w moim domu nie pojawi się nawet centymetr firanki - nienawidzę:) Spalić! Pociąć! :)

 
Chciałabym pokazać jeszcze kaktusa, którego uszyłam dość dawno temu. Pierwszy trafił do miłośniczki tych kłujących stworów... A drugi został u mnie. Doniczka nie pasuje, ale jest pożyczona tylko do zdjęcia:


Zestaw wiosennych poduszek i patchwork -  oczywiście wszystko uszyła moja Mama:)


 Pozdrawiam słonecznie i miłego wypoczynku Wam życzę!
m.s.