piątek, 22 kwietnia 2016

Anielica i Sowiszki


 Witam!
Kolorowe Sowiszki (tak je nazwałam) uszyłam specjalnie do mojej nowej sypialni. Chociaż cała kolorystyka została już dograna (niebiesko - szaro - beżowa), to chciałam mieć jakiś kolorowy akcent. Zygzak chevron wpadł jakoś niespodziewanie w moje ręce, nawet nie spodziewałam się takiego efektu.
No a zamknięte oczęta sugerują oddanie się w objęcia Morfeusza...:)
Ps. Piegowatej sowy to ja jeszcze nie widziałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz:)




Anielica powstała niemal równocześnie. Takiego połączenia jeszcze nie stosowałam, ale żółty z szarym wygląda naprawdę ładnie. 
Uczesanie, charakterystyczne tylko dla moich anielic, pozwoliło na upięcie czegoś w rodzaju pół wianka z różyczek:







Tyle szycia!

 Nie da się ukryć - dawno mnie nie było.
Dopadł mnie syndrom wypalenia i blogowstrętu. Za dużo, za szybko i za często. 
W dodatku czas Małasówki zbliża się coraz szybciej...
Taka już jestem, że musi być dokładnie tak, jak chcę. I będzie, bo mimo że nadzoruję piętnaście rzeczy na raz, wszystko w końcu zgrywa się idealnie.
Czasu na szycie nie mam i rzadko udaje mi się coś stworzyć.  Nie wiem, co będzie dalej, ale postaram się nie zniknąć na dobre.
Pozdrawiam serdecznie!
m.s.
 

wtorek, 22 grudnia 2015

Moje świąteczne mieszkanie 2015

Kolejne bezśnieżne święta...
Chyba trzeba się przyzwyczaić... 
Tylko gdy mieszka się wśród  iglastej, górskiej, wiecznej zieleni to nie takie proste. Pory roku zlały mi się w jedno, zawsze zielono i ciepło!
Dawniej uwielbiałam przystrajać mieszkanie w biel, srebro i złoto, wszędzie błysk i dużo brokatu. To tak ładnie pasowało, gdy śnieg był za oknem. 
Ostatnie lata zmieniły jednak moje upodobania. Przerzuciłam się na matowe ozdoby, wprowadziłam szarości i czerwienie.
Dzięki uzdolnieniom własnym i blogowych koleżanek, przystroiłam mieszkanie rzeczami pięknie wykonanymi i niepowtarzalnymi:)
Salon:

Wszystkie poduszki w wersji zimowej - oczywiście autorstwa mojej Mamy (patchwork także). Wyjątkiem jest ta z jeleniem, Biedronka:)


Zauroczyły mnie ozdoby z drewna. Powstały więc, wedle mojego pomysłu:


Sowy w kloszach także świąteczne:


Przepiękny, szydełkowy anioł to jeden z wielu prezentów od Bożenki:

Nad stołem panoszą się moje renifery XXL:) Obok półek wiszą przecudne ikony od Edytki

Nie mogę nie wspomnieć o moim ulubieńcu (teraz w zimowym ubranku)- najpiękniejszym z wiecznych kalendarzy:) Dziękuję raz jeszcze Olu!

I najważniejsze - choinka. W towarzystwie imponującej długości cotton gwiazd:)


W przedpokoju gałązki ustrojone w śnieżynki od Bożenki:



I zeszłoroczne ozdoby:


W małym pokoju mała choinka - maleńkie, koronkowe ozdóbki oczywiście od Bożenki, serwetka babcina:)

Zeszłoroczne Mijakołaje:

I na koniec kuchenne okno - śnieżynkowa girlanda zastępuje zazdrostkę. Wszystko dzieło Bożenki!

Wiele z pokazanych ozdób nie stoi w miejscach, w których bym je widziała. Przeznaczone są dla Małasówki, tak zajmą odpowiednie pozycje:) Ale jest przytulnie i bardzo cieszą moje oczy:)

Moi kochani, należą się Wam przeprosiny. Zaniedbałam bloga, rzadko się pojawiam. Za dużo spraw na koniec roku... Potrzebuję przerwy, bo nowy rok niesie ze sobą nowe wyzwania.
Życzę Wam Wesołych Świąt w gronie najbliższych i całuję serdecznie
Mała Sowa

środa, 2 grudnia 2015

Druga zimowa anielica

Moi mili, dzisiaj krótko i konkretnie.
Przedstawiam drugą, zimową anielicę. Tak samo blada, tylko sukienka z kremowego polaru. Może trochę się "zlało", ale z drugiej strony jest tak surowo, zimowo... Taka Pani Zima:)










Moje mieszkanie, zgodnie z zapowiedzią już przystrojone na Święta. Kiedy ubiorę choinkę pokażę całość.
Wracam do swoich zajęć, a Was pozdrawiam serdecznie!
Mała Sowa 
 

piątek, 27 listopada 2015

Renifery cztery

Witam!
W mojej okolicy lekko poprószyło śniegiem... Od razu zrobiło się bardziej nastrojowo. 
Niech się dzieje, co chce, ja od jutra zaczynam dekorować mieszkanie!
Niech ozdoby świąteczne cieszą moje oczy jak najdłużej.:)

Dzisiaj pokażę tegoroczne renifery. Wykrój ten sam, co w zeszłym roku. Bardzo mi się podoba, tym bardziej, że sama go zaprojektowałam, a przeważnie szyję z gotowych wzorów. Jedyną różnicą są rozmiary.
Możecie porównać sami:


Oczywiście szary jest z zeszłego roku. Większe spodobały mi się jeszcze bardziej, ale ileż silikonu"zjadły" !





Każdy zaopatrzony w uzdeczkę. W razie czego trzeba je jakoś opanować:)



Muszę pochwalić się także moim najnowszym, najcudowniejszym, zimowym patchworkiem. Zaprojektowany przez mnie, wykonany przez moją Mamę. Uwielbiam go, a ponieważ od pierwszej chwili jest w użyciu, na zdjęciach widać zagniecenia:)





Będzie szaro, będzie biało i czerwono:) 
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Mała Sowa:)