niedziela, 5 czerwca 2016

Komunijnie...

Ojej, maj już minął, a ja nie pokazałam moich anielic komunijnych!
W tym roku miałam okazję uszyć dwie. Wyszły niemal tak samo, z małymi różnicami w detalach.
Postawiłam na prostotę - żadnych świecących atłasów, ozdóbek. Bardzo podobają mi się proste, skromne sukienki. Cieszę się, że alby to już niemal powszechność:)


Z młodszą siostrą:)...




 
Druga anielica niemal identyczna...



Żegnamy tematy komunijne, czerwiec miesiącem ślubnym! :)
Pozdrawiam serdecznie
Mała Sowa

sobota, 7 maja 2016

Truskawki, gdzie jesteście?

Nie mogę doczekać się tych prawdziwych! Wprawdzie "na straganie w dzień targowy" coś tam sprzedają, ale nie mam przekonania... Niech tylko się pojawią, obowiązkowo 1 kg dziennie!:)
Jak co roku, z tej wielkiej tęsknoty powstały szmaciane . 
Wyszły troszkę większe niż zazwyczaj. 
Udało mi się uszyć zaledwie trzecią część tego, co wykroiłam. Chwilowa przerwa we wszelkich działaniach i przymusowy pobyt w domu sprzyjają szyciu, więc to właśnie robię...


Skrzyneczkę pomalowałam szarą farbą akrylową. Chciałam ją jakoś ozdobić, ale mam talentu w tej dziedzinie, zrobiłam więc białe kropeczki. I tyle:)



Moje truskawkowe zbiory są dość duże, mimo to nadal szyję zawzięcie. Po co?
Truskawki można połączyć w girlandy, długie krótkie. I takie właśnie zawisną w małasówkowym, kuchennym oknie. Bo w moim domu nie pojawi się nawet centymetr firanki - nienawidzę:) Spalić! Pociąć! :)

 
Chciałabym pokazać jeszcze kaktusa, którego uszyłam dość dawno temu. Pierwszy trafił do miłośniczki tych kłujących stworów... A drugi został u mnie. Doniczka nie pasuje, ale jest pożyczona tylko do zdjęcia:


Zestaw wiosennych poduszek i patchwork -  oczywiście wszystko uszyła moja Mama:)


 Pozdrawiam słonecznie i miłego wypoczynku Wam życzę!
m.s.

niedziela, 1 maja 2016

Nowe wianki

Witam już majowo!
Dzisiaj wianki - wcale nie takie nowe, zrobiłam je jakiś czas temu.
Zacznę od tkaninowego. 
Materiał i kwiaty ( w tym sztuczną hortensję, której teraz nigdzie nie mogę znaleźć) czekały w pudełku już od jesieni. Dopiero wczesną wiosną zdecydowałam się uszyć bladozielony wianek.
 I muszę przyznać, że jestem zadowolona:)






To nie koniec. 
Od jakiegoś czasu bardzo podobają mi się wianki z pewnego internetowego sklepu, który specjalizuje się w ich wykonywaniu. Jednak ceny są dość wysokie... Przyjrzałam się dokładnie i stwierdziłam, że wianki nie są zrobione z jakiś nieosiągalnych materiałów. Wystarczy trochę sztucznych kwiatów, baza i klej na gorąco. I tak powstała pierwsza, nieśmiała próba:




W następnym zaszalałam na całego, zużyłam większość najcenniejszych kwiatowych zdobyczy:)




Zachęcam do wykonania, naprawdę nic trudnego. Kwiatów teraz pod dostatkiem (znacie moje zamiłowanie do sztucznych:). 

Dziękuje za miłe komentarze i pozdrawiam serdecznie!
Mała Sowa

piątek, 22 kwietnia 2016

Anielica i Sowiszki


 Witam!
Kolorowe Sowiszki (tak je nazwałam) uszyłam specjalnie do mojej nowej sypialni. Chociaż cała kolorystyka została już dograna (niebiesko - szaro - beżowa), to chciałam mieć jakiś kolorowy akcent. Zygzak chevron wpadł jakoś niespodziewanie w moje ręce, nawet nie spodziewałam się takiego efektu.
No a zamknięte oczęta sugerują oddanie się w objęcia Morfeusza...:)
Ps. Piegowatej sowy to ja jeszcze nie widziałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz:)




Anielica powstała niemal równocześnie. Takiego połączenia jeszcze nie stosowałam, ale żółty z szarym wygląda naprawdę ładnie. 
Uczesanie, charakterystyczne tylko dla moich anielic, pozwoliło na upięcie czegoś w rodzaju pół wianka z różyczek:







Tyle szycia!

 Nie da się ukryć - dawno mnie nie było.
Dopadł mnie syndrom wypalenia i blogowstrętu. Za dużo, za szybko i za często. 
W dodatku czas Małasówki zbliża się coraz szybciej...
Taka już jestem, że musi być dokładnie tak, jak chcę. I będzie, bo mimo że nadzoruję piętnaście rzeczy na raz, wszystko w końcu zgrywa się idealnie.
Czasu na szycie nie mam i rzadko udaje mi się coś stworzyć.  Nie wiem, co będzie dalej, ale postaram się nie zniknąć na dobre.
Pozdrawiam serdecznie!
m.s.