wtorek, 3 marca 2015

Zające Kicaki

Witam!
Wielkanoc tuż, tuż i większość blogów jest zzającowana, zkrólikowana i zjajkowana:) 
Ja także pochwalę się moimi zajączkami Kicakami. W zasadzie nic nowego nie wymyśliłam - szyłam bardzo podobne w zeszłym roku. Jednak wykrój nie do końca mi odpowiadał, postanowiłam nieco go zmodyfikować. Zmieniłam wykrój przedniej łapy i uszu. Zupełną nowością jest dodanie "ogonków", czyli pomponików. 

Konsekwentnie szyję z tkanin, które wydają mi się najbardziej "wiosenne" : zielone, liliowe, żółte. Kolorowe tasiemki dodatkowo rozweselają zajączki.
Kolejne prace czekają na uszycie i prezentacje, zatem uciekam szybciutko:)
Pozdrawiam Was serdecznie
Mała Sowa Kicakowa:)



czwartek, 26 lutego 2015

Zajączki tildowe na wiosnę gotowe!

Witam!
Pogoda za oknem nie pozwala zapomnieć o zimie. W nocy spadł u mnie śnieg i wiosna pozostała w sferze marzeń.
Pocieszenie znajduję w szyciu wielkanocnych ozdób. Wesołe i kolorowe tkaniny skutecznie odwracają mój wzrok od białego widoku za oknem:)
Dzisiaj pochwalę się małymi tildowymi zajączkami. Przyznam się jednak od razu, że uszyte zostały jakiś czas temu, ale uznałam, że dobrze będzie zaprezentować je wiosną.

Niebieska łączka i różowa krateczka:



Ostra zieleń (mój tkaninowy, wiosenny faworyt) i turkus w duże kropki:



Tkanina "łączka" również przywołuje wiosenne klimaty:


 Zajączek "niebieska łączka" pozuje z Mijakiem poduszkowcem, uszytym do kompletu:

Wiosna nie zając, nie ucieknie:)

Kącik Małej Sowy wspiera Międzyblogowy Kącik Czytelniczy, zainicjowany przez Paulinkę z Zieleni.
Książka, którą polecam w tym miesiącu:
 "Miłość w czasach zarazy" Gabriela Garcii Marqueza. 
Moja recenzja będzie krótka: to jedna z najpiękniejszych powieści o miłości. Nie znajdziecie tam banału, który zwodniczo sugeruje tytuł. Marquez w typowy dla siebie, niekonwencjonalny sposób ukazuje ludzkie uczucia, pragnienia i ... przemijanie, ze wszystkimi jego aspektami. Szczególnie polecam przyszłym nowożeńcom - jako lekturę uzupełniającą nauki przedmałżeńskie:)
Pozdrawiam Was serdecznie
Mała Sowa

piątek, 20 lutego 2015

Zajączki - na serduszkach prosto z łączki!

Witam kochani!
Za oknem ciepło i słonecznie, choć śnieg nadal leży i przypomina o zimie.Rozpoczął się już jednak Wielki Post, zatem święta tuż, tuż.
Dziękuję za entuzjastyczne przyjęcie skrzydlatych serduszek. Mam przy tym cichą nadzieję, że nie uciekniecie widząc kolejną porcję... 
Bo dzisiaj prezentuję serduszka zajączkowe. Pomysł i wykrój (na końcu posta umieszczam inf.) miałam już od dawna, ale jakoś nie czułam się na siłach, żeby je uszyć.
 Ale wszystko przyszło z czasem i proszę, oto moje dzieła:






 Oczywiście najwięcej serc uszyłam w ostrym, zielonym kolorze. Jak najbardziej kojarzy się z cudowną, soczystą, wiosenną zielenią.
Zajączek wykrojony jest z beżowego polaru - tkanina ta nie snuje się na brzegach, a jej pluszowa faktura ciekawie komponuje się z bawełnianym materiałem.

Troszkę odbiegłam od oryginału - inaczej umiejscowiłam kokardkę i dodałam guziczek. Małosowiasta metka - obowiązkowo!



Jest wesoło i kolorowo - aż człowiek myśli o wiośnie:)
A teraz źródło inspiracji:
Pomysł i wykrój pochodzi z tildowej książki "Crafting Springtime Gifts". Zdjęcie oryginału wygląda tak:

 Moje raz jeszcze:

Wykorzystałam jedynie wykrój zajączka. Moje serce, choć też tildowe, jest o wiele większe od zamieszczonego w książce.
Serduszka bardzo mi się podobają:) i są pierwszymi wiosenno - świątecznymi ozdobami. Reszta w toku:)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny
Mała Sowa sercowo - zającowa



niedziela, 15 lutego 2015

Serca szyć nie pozwalają:)

Ach te serca, szyć (żyć:) mi nie dają!
Popsuły wszystkie plany. Rozpisałam harmonogram tworzenia ozdób wielkanocnych: co, kiedy, ilość.  Miałam zacząć szyć, gdy nieoczekiwanie w moje ręce wpadła książka "Dekoracje na Boże Narodzenie" Tone Finnanger. Święta dawno minęły, człowiek myśli o zającach i jajkach, a tam... cudne, skrzydlate serduszka. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia!
 Po prostu musiałam je uszyć; zresztą wyraźnie napisano, że mogą być całoroczną dekoracją. Ja szybko znalazłam własną interpretację (czytajcie: usprawiedliwienie) -  wiosną wszystkim wyrastają skrzydła.
Powstały następujące serduszka:

Wiosenna łączka:


Wiosenna trawka:
Niebieska łączka:
 Beżowy przepych:
Powiew wiosny:
Wersja tildowa  (identyczne było w książce):
Niebieski sen:


Od jutra grzecznie realizuję plan:)
Ciekawa jestem, czy uznacie je za ozdoby, które mogą cieszyć oko cały rok? Bo u mnie jedno już  zawisło na stałe.
Pozdrawiam Was serdecznie 
Skrzydlata Mała Sowa
Ps. Jak zawsze dziękuję za odwiedziny i komentarze. Z radością witam nowe osoby. Uskrzydlacie mnie:)