środa, 29 lipca 2015

Cotton ptaki:)

Co ta Mała Sowa znów wymyśliła? 
W zeszłą sobotę zaplanowałam podwójne imieniny: Krzysztofa i  Anny. Urządziłam wielkie sprzątanie, przestawianie dekoracji. Stwierdziłam, że czas najwyższy schować cotton ballsy. Nie używam ich latem, kiedy dzień jest tak długi. Poza tym chciałam pochwalić się przed gośćmi czymś nowym. Wianki już wszyscy znają, serca oklepane... Z kolei w oknie zrobiło się tak pusto, ja lubię, jak coś wisi:)
Wymyśliłam więc girlandę zastępczą, cotton ptaki! :) 


Girlanda jest długa na ok. 160 cm. Uszyłam pięć ptaszków, wszystkie z bawełnianej tkaniny:) Zawiesiłam je na szyfonowej tasiemce. 

 Między ptaszkami zamieściłam przeźroczyste koraliki. Na końcu umocowałam wielki "diament". Promienie słoneczne pięknie załamują się na tych małych dekorach.





Zdjęcia kiepsko oddają całość, no i ta firana... Ale musi tak zostać, bo nie zamierzam więcej inwestować w zakrywanie okien. Przyjdzie dzień, kiedy w gołych, małasówkowych oknach zawisną tylko cotton balsy, ptaki i co tylko mi się spodoba, a firany pójdą w głęboką niepamięć.
Girlanda bardzo się spodobała, a ja zamierzam uszyć dłuższą, taką do samej ziemi. Będzie idealna do tarasowego okna!:)

Pokażę jeszcze wianek, dla Anny:)



Kochani, dziękuję za odwiedziny i entuzjastyczne przyjęcie moich biało - niebiesko dekoracji kuchennych.
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Sowa cottonowa:)

czwartek, 23 lipca 2015

Biały i niebieski, czyli kuchennie

Witam moi mili!
Korzystając z przymusowego pobytu w domu uszyłam parę dekoracji do mojej kuchni. Część cieszy oczy już teraz, reszta zadebiutuje w małasówkowej kuchni.
Wszystko utrzymane w biało - niebieskiej kolorystyce, pasującej do ulubionej ceramiki z Bolesławca:)

Na moją prośbę moja Mama uszyła mi dwie ozdobne podkładki, oczywiście nie do użytku:



Wianki zakręciły mnie zupełnie, uplotłam więc taki:

Nie jestem całkowicie przekonana  do jego urody, kwiaty także nie pasują. Póki co muszą zostać, ale będę szukać bardziej odpowiednich.

Uszyłam także kuchenną anielicę:

Aby podkreślić kuchenny charakter dodałam łyżkę:)


Na końcu powiększyłam stadko kur Lokur:)

Nie wiem, czy pamiętacie moją królewską kurę Lokurę?

Całość prezentuje się tak:


Kury chyba się polubiły...
 :)
Pozdrawiam Was serdecznie, a odpoczywającym na wakacjach życzę mile spędzonego czasu:)
Wasza Mała Sowa

środa, 15 lipca 2015

Tildowy komplet

Witam moi mili!
Trochę mnie tu nie było, ale już nadrabiam zaległości. Zatrzymały mnie niezbyt przyjemne okoliczności, ale nie chcę tu niczego roztrząsać. Lepiej będzię, gdy pochwalę się anielicą i kolejną nowością w mojej "karierze krawieckiej".

Anielica odkryto ramienna - to mój ulubiony wykrój, wszystkie elementy idealnie się zszywają, całość prezentuje się bez zarzutu. 



Włosy upięte w moją patentową fryzurę:



Nowością jest tildowy manekin na biżuterię:



Anielica i manekin powędrowały do nowej Właścicielki, osoby wyjątkowej, o wielkim sercu i talencie:)


Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze. Życzę Wam dużo słońca i uśmiechu - wszak mamy pełnię lata:)
Wasza Mała Sowa

czwartek, 2 lipca 2015

Wianki, cudawianki, cuda... nie grozi mi nuda:)

Witam kochani !
W moim miasteczku krąży pewna Sowa (nawiasem mówiąc Mała) i z lotu namierza sztuczne hortensjowe kule, wystawione przed kwiaciarniami. Gdy tylko dostrzeże upragniony kolor, zniża lot i wpada z impetem do sklepu:) Liczba tych kwiatów drastycznie zmalała, czyżby groziło im wyginięcie? :)

Moi mili, tak polubiłam szycie wianków, że wszystko inne zeszło na dalszy plan. Kwiatki hortensji upodobałam sobie na całego, mam już całe pudełko. Podobają mi się przyklejone w dużych ilościach, ładnie się komponują. 
Przygotujcie się na kolejną prezentację cudawianków!

Bladozielony w paseczki:




Beżowe paseczki:



Beżowy w duże grochy:





Kolejny bladoniebieski... upolowałam idealnie pasujące kwiatki:)




Mieszany: groszki i paseczki, wyjątkowo storczyk w środku:



Zapewne zauważyliście moje upodobanie do sztucznych kwiatów. Oczywiście z żywymi nie mają się co równać, ale bardzo je lubię i na razie muszą zastąpić mi prawdziwe. Cieszą moje oczy i to chyba najważniejsze:) 
Mam nadzieję, że spodobały się Wam wianki i jakoś dobrnęliście do końca.
Pozdrawiam i lecę na kwiatowy łowy:)
Mała Sowa