Etykiety

czwartek, 25 września 2014

Jesienne jeżyki

Kochani, niewątpliwie mamy jesień! Taką w przyrodzie i kalendarzową.
W górach słońce mocno przyświeca, ale w powietrzu czuć ostre, mroźne powietrze. No cóż, ośnieżone Tatry przypominają o swojej niedalekiej obecności.
Całkiem niedawno ( a może dawno?) w moim skalniaku panoszyły się Mijaki. Teraz żaden z nich nie ma zamiaru wystawić czułek na to zimno. Gdzieś się pochowały...
Trzeba było znaleźć jakieś zastępstwo. Postanowiłam uszyć tildowe jeżyki, idealnie pasujące do jesiennego klimatu.




Sympatyczne kolczaki chciały koniecznie pozować na łonie jesiennej natury... niestety, było zbyt zimno. Musiały zadowolić się sesją w domu:)


Dwa z nich zamieszkały na mojej komodzie. Zastępują patchworkowe Mijaki, które powrócą dopiero na wiosnę...



Moi mili, uświadomiłam sobie z pewną przykrością, że od dawna nie zorganizowałam żadnego Candy. Nawet pominęłam rocznię bloga... miałam wtedy inne sprawy na głowie, ale teraz powinnam coś z tym zrobić. Postanowiłam zorganizować jesienną rozdawajkę, ale taką solidną:)
Musicie tylko zaczekać jeszcze trochę, bo niezbędna do tego jest wizyta w Ikei, która nastąpi w przyszłym tygodniu. Poczekajcie cierpliwie, bo nie ma możliwości, żebym przygotowała byle co. Ciekawa jestem, czy bylibyście chętni na jeżyki? Czy zyskały Waszą sympatię?

Pozdrawiam serdecznie
Mała Sowa Jesienna

piątek, 19 września 2014

Przeziębienie nie przeszkadza wenie:)

Witam wszystkich serdecznie!
Za oknem słońce i prawdziwa, złota jesień, a w moim Kąciku piętrzy się sterta chusteczek. Dopadło mnie przeziębienie, ale nie będę się o tym rozpisywać, każdy wie, jak to jest.
Dzisiaj wyjątkowo pokażę dwie rzeczy razem. Uszyłam królika Maileg i tildową anielicę niemal równocześnie, niech więc pozują razem.
Króliczek tym razem fioletowo - zielony. Dla ożywienia całości spódniczkę ozdobiłam pomarańczową wstążeczką.


Anielica z kolei ma wyjątkową spódniczkę - aż trzywarstwową. Tak wyszło, w zasadzie nigdy nie wiem, jaki będzie efekt końcowy.

Tym razem blondynka, fryzura standardowo małosowiasta:)


I razem:


Na dzisiaj tyle wystarczy!
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Następnym razem pokażę jesienne nowości Kącika.
Pozdrawiam
Mała Sowa Przeziębiona

poniedziałek, 15 września 2014

Girlanda serduszkowa - wyzwaniowa!

Witam wszystkich serdecznie!
Moja kochana Ewelinka namówiła mnie do wzięcia udziału w pewnym wyzwaniu. Tematem jest girlanda - wszelkie jej interpretacje. 
Uszyć girlandę to dla mnie nic trudnego - wyciąć parę trójkątów, przeszyć, zaszyć i jest! W dodatku trójkątne proporczyki są bardzo efektowną dekoracją wnętrza. No, ale ja jestem taką Małą Sową, która zawsze idzie w lewo, gdy inni idą w prawo:) Jednym słowem, muszę zrobić coś po swojemu, coś innego, małosowiastego:)
Trójkąty postanowiłam zastąpić małymi tildowymi serduszkami (wiecie, że je uwielbiam). Ale problem w tym, że postanowiłam potraktować to wyzwanie zupełnie serio - jako wyzwanie dla samej siebie. Uszyć parę serduszek to żaden problem...
I wreszcie olśnienie!
Mój wzrok padł na wiklinowy koszyk, w którym przechowuję wszystkie tkaninowe ścinki. Podczas szycia zostaje ich dużo, a ja nie lubię marnotrawstwa. Zbieram je skrzętnie i często ponownie wykorzystuję.
Postanowiłam z tych właśnie skrawków uszyć serduszka...

  
Zawieszone prezentują się tak:


Mają jeszcze jedną zaletę: kiedy się znudzą, można odwrócić girlandę i ... mamy nowy zestaw kolorów!
Cieszę się, że wykorzystałam ścinki  - jest oryginalnie, ekologicznie i ładnie!
W ogrodzie mogłaby wyglądać tak:
 
Tę girlandę zgłaszam na wyzwanie w Art - Piaskownicy 


Pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny i miłe komentarze.
Wasza Mała Sowa Wyzwaniowa:)

niedziela, 7 września 2014

Tildowe zajączki w kropeczki i łączki

Witam wszystkich serdecznie!
Kochani, zauważyłam, że Obserwatorów przybywa... bardzo mnie to cieszy!
Mój Kącik powoli przygotowuje się do jesiennego sezonu - powstają nowe prace, ale jeszcze nie czas na ich prezentację. Wszystko w swoim czasie:)

Dzisiaj trzy króliki Tilda, duże, 40 cm.

Pierwsza panna otrzymała sukienkę w różową łączkę. Do tego mały toczek na głowie - pełna elegancja:)


Natomiast ciałko drugiej uszyłam z materiału w drobne kropeczki, takie niby - piegi. Bardzo lubię ten efekt, tym bardziej, że sukienka uszyta została z jednolitej tkaniny.

Sukienki proste, bo szycie ubrań nigdy nie będzie moją mocną stroną. W dodatku tildowe zające nie są tak smukłe jak anielice, lepiej ukryć mankamenty figury:)
Czas na kawalera:

I wszyscy razem:
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłej niedzieli
Wasza Mała Sowa Zającowa:)