czwartek, 2 lipca 2015

Wianki, cudawianki, cuda... nie grozi mi nuda:)

Witam kochani !
W moim miasteczku krąży pewna Sowa (nawiasem mówiąc Mała) i z lotu namierza sztuczne hortensjowe kule, wystawione przed kwiaciarniami. Gdy tylko dostrzeże upragniony kolor, zniża lot i wpada z impetem do sklepu:) Liczba tych kwiatów drastycznie zmalała, czyżby groziło im wyginięcie? :)

Moi mili, tak polubiłam szycie wianków, że wszystko inne zeszło na dalszy plan. Kwiatki hortensji upodobałam sobie na całego, mam już całe pudełko. Podobają mi się przyklejone w dużych ilościach, ładnie się komponują. 
Przygotujcie się na kolejną prezentację cudawianków!

Bladozielony w paseczki:




Beżowe paseczki:



Beżowy w duże grochy:





Kolejny bladoniebieski... upolowałam idealnie pasujące kwiatki:)




Mieszany: groszki i paseczki, wyjątkowo storczyk w środku:



Zapewne zauważyliście moje upodobanie do sztucznych kwiatów. Oczywiście z żywymi nie mają się co równać, ale bardzo je lubię i na razie muszą zastąpić mi prawdziwe. Cieszą moje oczy i to chyba najważniejsze:) 
Mam nadzieję, że spodobały się Wam wianki i jakoś dobrnęliście do końca.
Pozdrawiam i lecę na kwiatowy łowy:)
Mała Sowa

sobota, 27 czerwca 2015

Markiza anielica

Moi kochani, witam Was serdecznie!
Ilość komentarzy pod ostatnim, cudawiankowym postem przeszła moje wszelkie oczekiwania! Dziękuję za Wasze pochwały i cieszę się, że mój debiut został tak entuzjastycznie przyjęty. Oczywiście powstały kolejne wianki i wkrótce znowu Wam je pokażę.
 A dzisiaj, dla odmiany, tildowa, odkryto ramienna anielica. Ten wykrój bardzo mi odpowiada, lubię z niego szyć.

Oto Markiza Anielica!

 Dlaczego taki tytuł? Otóż szyjąc ją inspirowałam się moim ulubionym filmem z dzieciństwa. Uwielbiałam oglądać przygody Markizy Anżeliki, chociaż bardziej fascynowały mnie piękne stroje i klejnoty. Moje lalki natychmiast zamieniały się w markizy, szyłam im nowe suknie i tworzyłam koralikowe kolie:)
Anielicy nie uszyłam typowej, XVII - wiecznej sukni, ale i tak wygląda królewsko... może śmiało pokazać się na szwedzkim dworze:)



Biżuteria nie byle jaka - wisiorek jest z najczystszego srebra!



Póki co musi zadowolić się skromnym, polskim dworkiem:)
Kochani, dziękuję za odwiedziny, a nowych obserwatorów witam bardzo serdecznie!
Pozdrawiam Was i do następnego!
Mała Sowa markizowa:)

środa, 24 czerwca 2015

Cudawianki - cuda!

Witam Was moi kochani Obserwatorzy w tę jakże słoneczną i ciepłą pogodę... Powiało ironią, ale do licha, wydawało mi się, że mamy lato. Mamy?
Ech, bez sensu roztrząsać ten temat, przejdźmy do milszych spraw, mianowicie do mojego najnowszego dzieła, jakim jest cudawianek. Na wstępie chciałabym zaznaczyć - wiecie już, że lubię nadawać nazwy moim wyrobom. Wianki są zatem cudawiankami, bo po prostu lubię tę zbitkę słów. A czy są cudne - rzecz gustu:)

Pleciony wianek marzył mi się od dawna. Widywałam już różne takie pięknoty. Jednak jego uszycie wydawało mi się szalenie trudne, a już najbardziej odstręczało wypychanie długaśnego rulonu... a zszycie końcówek? Pewnie wyjdzie jakaś "buła":)
Nagle coś mnie napadło - siadłam, skroiłam, uszyłam, zaplotłam i ... padłam z zachwytu nad łatwością i szybkością wykonania:)

Oto mój pierwszy, tkaninowy, pleciony cudawianek!

Drugi powstał zaraz po niebieskim - jest dzisiejszym prezentem imieninowym:)

A teraz trochę techniki dla zainteresowanych. 
Pierwszy cudawianek uszyłam z  3 pasków o wymiarach: dł. 80 cm, szer. 10 cm. Rulon zszyłam z obu stron, na środku zostawiłam otwór do wypełnienia. Paski przewróciłam na prawą stronę i wypychałam, najpierw prawą stronę, potem lewą. Otwory zaszyłam; wypchane paski przyszyłam brzegami jeden do drugiego i zaczęłam zaplatać 
' warkocz'. Moja uwaga: osobiście wypycham wszystko bardzo mocno, zawsze używam dużych ilości silikonu. Wianek jest bardzo sztywny,  zaplatało się go dość ciężko (ręce bolą:), ale efekt końcowy wart jest cierpień. Końcówki udało mi się bardzo zgrabnie połączyć, nie było żadnych "buł".


Drugi wianek uszyłam z pasków o wymiarach 100 cm x 10 cm. Wyszedł nieco większy. Dodałam także małe serduszko.
Cudawianki postanowiłam ozdobić sztucznymi kwiatami, padło na hortensje:) Wszystkie przykleiłam klejem na gorąco.
Niebieski cudawianek zdetronizował skrzydlate serduszko, zawisnął w towarzystwie hortensji:)


Rozpisałam się niemożliwie. 
Kończę zatem, pozdrawiam Was najserdeczniej i życzę dużo słońca:)
Wasza Sowa cudawiankowa:)

wtorek, 16 czerwca 2015

Dwulicowość konika Dala:)

Witam wszystkich po dłuższej przerwie!
Po upałach czas na małe ochłodzenie - wykorzystuję je do nadrobienia postowych zaległości. 
Dzisiaj zaprezentuję konika Dala. W tytule określiłam go jako "dwulicowego", co może sugerować jakąś nieszczerość:)
 Nic podobnego, konik jest bardzo dobry i szczery, a ja powinnam napisać "dwustronnego"...
Chyba chciałam bardziej Waszą wzbudzić ciekawość:)
Konik miał być w kolorze niebieskim i szarym. Nie potrafiłam zdecydować się na dominującą barwę, uszyłam więc tak:

Strona prawa:
Strona lewa:

Całość:

Koncepcja ta bardzo przypadła mi do gustu, jeśli przyjdzie uszyć mi jeszcze jakiegoś konika, to zrobię to dokładnie w ten sam sposób.

Do konika dołączył Mijak:



Pochwalę się także moim najnowszym igielnikiem, który wykonałam dzięki tej instrukcji.


W moim posiadaniu znajdowała się: duża drewniana szpulka, poduszka - kwiat ( już wcześniej naszpikowana igłami), ceramiczne serduszko (od blogowej koleżanki- Anielskiej Szpulki). Wystarczyło wszystko połączyć i gotowe! Dodam, że szpulkę owinęłam miętowym kordonkiem, żeby pasowała do poduszki. 


Bardzo poręczny i ładny igielniczek wyszedł:)
To wszystko na dzisiaj, pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny.
Wasza Mała Sowa