poniedziałek, 29 lipca 2013

Serduszka

Lubię szyć serduszka. To od nich zaczęłam tegoroczną przygodę z szyciem. Podobały mi się zawieszki prezentowane w czasopismach wnętrzarskich, które czytam regularnie. W końcu pomyślałam, że też takie chcę!
Te uszyłam w ostatnim czasie.


 
To, co lubię najbardziej: len, bawełna, koronki i różyczki.







wtorek, 23 lipca 2013

Sówki nie z masówki

Oto są! Wreszcie mogę zaprezentować sowy, a właściwie Sóweczki (nie są duże).
Bo co to za Kącik Małej Sowy bez sowy? 

                                                            Na początek Lejdi Sowa


                                                                    A to jej wielbiciele:)
 
I kolejni...


A tu ten jedyny:)

Nowość! Sowy pasujące do stylu shabby! Sówki szabówki:)

I wszyscy razem



 


 

środa, 17 lipca 2013

Pomidorowa smaczna i zdrowa!

Hasło rodem z PRL-u, prawda? :) 
Ale dziś bohaterami są pomidorki. Powstało ich niewiele, zaledwie szesnaście sztuk, bo tylko tyle miałam czerwonego polarku, z którego w zimie uszyłam czapkę i worek Mikołajowi.
Teraz będę powoli pokazywać, co ostatnio uszyłam, a jest tego trochę:)




 Kobiałkę na truskawki pomalował Mężuszek, ja obszyłam.





Myślę, że zupę lepiej ugotować z  prawdziwych pomidorów, moje nadają się do dekoracji.























Na końcu chciałam podziękować za wyróżnienia od aNy i Ewelinki. Dziękuję dziewczyny, fajnie tu być z wami. 
Ps. Sorrki, że Was nie podlinkowałam, ale Mały Puchacz płacze:)

wtorek, 9 lipca 2013

Rozmaitości

Na początku chciałabym podziękować za wyróżnienie, które otrzymałam od Boci. Bardzo mi miło, bo mój blog działa od zaledwie miesiąca, a ja dopiero się rozkręcam:)
Wyróżnienie otrzymałam dawno i chciałam także przeprosić, że piszę o nim tak późno. Musicie mi wybaczyć, nie poruszam się swobodnie w blogowym świecie  i wielu rzeczy jeszcze nie wiem.
Jeśli otrzymałam wyróżnienie to muszę o sobie coś napisać, tylko co?

Moją największą pasją jest... czytanie książek. Można powiedzieć, że łączę przyjemne z pożytecznym, ponieważ w moim zawodzie znajomość literatury jest niezbędna. Obecnie nie pracuję, zajęłam się więc szyciem, które lubię i traktuję jako hobby. Rozwój rękodzielnictwa, który zaobserwowałam śledząc różne blogi, zachęcił mnie do własnej twórczości. A potem postanowiłam zaistnieć w blogowym świecie.
Tyle o mnie.

Wiem, że prowadzenie bloga wymaga pewnej systematyczności, a ja zaniedbałam się bardzo. Ale to nie lenistwo, wręcz przeciwnie. Szyję, szyję i szyję! Mój Łucznik rozgrzany do czerwoności, igły stępione! Dobrze, trochę ubarwiam, ale naprawdę jestem bardzo zajęta. W ubiegłym tygodniu powstało wiele dzieł, które będę po kolei pokazywać. A po co tyle szyję?
 Otóż zbliża się wielka szansa Małej Sowy, by pokazać i sprzedać trochę swoich wyrobów:)

A dziś mój sposób na szybkie odnowienie krzesła. To, że lubię szyć, nie znaczy, że zawsze mam ochotę. A moje stołeczki kuchenne prosiły się o nowe siedziska. Więc wygrzebałam nieużywane podkładki, doszyłam po dwie pary sznureczków i gotowe! Mało pracy, a efekt jest.








A to mój patent na zmianę w kuchni. Zawsze podobały mi się kafelki z dekorami, ale ostatecznie nie zdecydowałam się na nie, kiedy urządzaliśmy kuchnię.
Niedawno szukając glazury do łazienki, natknęłam się na te urocze kafeleczki. I zaraz wpadłam na pomysł zamontowania ich w mojej kuchni. Po prostu przykleiłam je silikonem. Wtopiły się idealnie, bo dobrałam je kolorystycznie. Oczywiście odstają od ściany, ale wszyscy myślą, że to efekt zamierzony.


 Jak się znudzą, można będzie je odkleić i nie zostanie żaden ślad.


Pan Czosnek jest zachwycony!


Pozdrawiam i namawiam do drobnych i dużych zmian, choćby w kuchni:>