wtorek, 9 lipca 2013

Rozmaitości

Na początku chciałabym podziękować za wyróżnienie, które otrzymałam od Boci. Bardzo mi miło, bo mój blog działa od zaledwie miesiąca, a ja dopiero się rozkręcam:)
Wyróżnienie otrzymałam dawno i chciałam także przeprosić, że piszę o nim tak późno. Musicie mi wybaczyć, nie poruszam się swobodnie w blogowym świecie  i wielu rzeczy jeszcze nie wiem.
Jeśli otrzymałam wyróżnienie to muszę o sobie coś napisać, tylko co?

Moją największą pasją jest... czytanie książek. Można powiedzieć, że łączę przyjemne z pożytecznym, ponieważ w moim zawodzie znajomość literatury jest niezbędna. Obecnie nie pracuję, zajęłam się więc szyciem, które lubię i traktuję jako hobby. Rozwój rękodzielnictwa, który zaobserwowałam śledząc różne blogi, zachęcił mnie do własnej twórczości. A potem postanowiłam zaistnieć w blogowym świecie.
Tyle o mnie.

Wiem, że prowadzenie bloga wymaga pewnej systematyczności, a ja zaniedbałam się bardzo. Ale to nie lenistwo, wręcz przeciwnie. Szyję, szyję i szyję! Mój Łucznik rozgrzany do czerwoności, igły stępione! Dobrze, trochę ubarwiam, ale naprawdę jestem bardzo zajęta. W ubiegłym tygodniu powstało wiele dzieł, które będę po kolei pokazywać. A po co tyle szyję?
 Otóż zbliża się wielka szansa Małej Sowy, by pokazać i sprzedać trochę swoich wyrobów:)

A dziś mój sposób na szybkie odnowienie krzesła. To, że lubię szyć, nie znaczy, że zawsze mam ochotę. A moje stołeczki kuchenne prosiły się o nowe siedziska. Więc wygrzebałam nieużywane podkładki, doszyłam po dwie pary sznureczków i gotowe! Mało pracy, a efekt jest.








A to mój patent na zmianę w kuchni. Zawsze podobały mi się kafelki z dekorami, ale ostatecznie nie zdecydowałam się na nie, kiedy urządzaliśmy kuchnię.
Niedawno szukając glazury do łazienki, natknęłam się na te urocze kafeleczki. I zaraz wpadłam na pomysł zamontowania ich w mojej kuchni. Po prostu przykleiłam je silikonem. Wtopiły się idealnie, bo dobrałam je kolorystycznie. Oczywiście odstają od ściany, ale wszyscy myślą, że to efekt zamierzony.


 Jak się znudzą, można będzie je odkleić i nie zostanie żaden ślad.


Pan Czosnek jest zachwycony!


Pozdrawiam i namawiam do drobnych i dużych zmian, choćby w kuchni:>

8 komentarzy:

  1. Rozkręcasz się - to pewne! Lubię tu zaglądać, masz tyle niesamowitych pomysłów! A na zdjęciach widzę truskawki - muszę, po prostu muszę je mieć, są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyobraźnia szaleje :) nabierasz rozpędu:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. super pomysł z zsiedziskami!!!zwłaszcza że zawinięcie materiału chroni nasze nóżki przed zimnym taboretem:)wiem-sprawdziłam;)
    ps.truskawki są REWELACYJNE!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sezon truskawkowy w pełni - u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. sowinko, jaka z Ciebie spryciara ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że wyróżnienie tak Cię zmotywowało i czekam na Twoje prace!!!! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana jeśli masz ochotę to zapraszam po wyróżnienie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja również zapraszam po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń