środa, 25 września 2013

Były sobie lampki trzy...

...które, niechciane już przez nikogo, znalazły u mnie nowy dom . Co prawda wyglądały bardzo nieciekawie i chyba dlatego nikt nie dostrzegł w nich ogromnego potencjału. Nigdy wcześniej nie zajmowałam się renowacjami, ale w końcu to tylko lampki, a nie komody:)

Tak wyglądały na początku. Brrr... ten kolor...


A tak po metamorfozie



Podstawę pomalował mój Mężuszek a ja uszyłam abażury. Na razie tylko dwie lampki mają nowe ubranko, na trzecią nie mam pomysłu i miejsca:)


 A to mój krateczkowy kącik:)...


 ... i koronkowy kącik:) Te lampiony dają niesamowity efekt w ciemności i polepszają samopoczucie, gdy szaro za oknem:(


wtorek, 17 września 2013

Chusteczniki na apsiki

Jesień bezapelacyjnie objęła we władanie wrzesień, w zasadzie od pierwszych dni. Lubię taką prawdziwą, tzw. złotą polską, choć rzadko taka się zdarza. U mnie zaczyna się sezon rozgrzewających, imbirowych herbatek, palenia wieczorami romantycznych latarenek i ... katarów. Niestety ta przykra dolegliwość dopada człowieka podstępnie, znienacka i nie da się jej powstrzymać. Efektem ubocznym, oprócz zatkanego, czerwonego nosa renifera i fatalnego samopoczucia, są piętrzące się chusteczki higieniczne. Żeby choć trochę nie drażniły oka uszyłam chusteczniki, trzy wzory z moich ulubionych materiałów. Osobiście używam tego w kratkę:)

Nie są skomplikowane w kroju, a pudełko wkłada się jedną stroną i zapina na rzep. Od wewnętrznej strony podszyte są ocieplaczem z podszewką.








Truskawka tak na ostatnie wspomnienie lata...

A tak moje Sowy spędziły ostatni, niedzielny poranek:


 Takim to dobrze:)

niedziela, 8 września 2013

Kuchnia Małej Sowy

Dziś chciałabym pokazać moją  "nową" kuchnią. Celowo użyłam cudzysłowu, bo w zasadzie nie jest nowa. Wymieniłam tylko fronty w szafkach, a także sporą część dodatków. Wazoniki w paski, nowoczesne metalowe dodatki "poszły spać" do piwnicy, a ich miejsce zajęły rustykalne doniczki, blaszane kanki, do których włożyłam wrzos. Swoje miejsce znalazły także cudowne drewniane dodatki. 
A wszystko zaczęło się od dorywczej, wakacyjnej pracy w nowo otwartym sklepie mojej szwagierki. Sklep ten to istna mekka dla wielbicieli dekoracji (no to wyobraźcie sobie tam mnie:). Kiedy tylko zobaczyłam tę cudowną kuchnię wiedziałam, że muszę taką mieć! Nie wspomnę o milionie dodatków, w stylu shabby, angielskim, prowansalskim, rustykalnym, szwedzkim...  Zarobione pieniądze zainwestowałam w całkowitą zmianę mojej kuchni. 
Nie lubię się chwalić, ale tym razem chcę pokazać "serce domu".

Obrazki przedtem oprawione były w antyramy. Uznałam, że znacznie lepiej będą wyglądały w białych ramkach.  Mam do nich sentyment, to prezent od Mężuszka:)

Nie byłam pewna, czy stary kolor ścian będzie pasował, ale ostatecznie zgrał się z nową aranżacją.
Na lodówce zestaw drewnianych tacek, od Eweliny i (jako prezent ślubny) od Pani Marysi.

Pan Czosnek (również od Pani Marysi) w towarzystwie porcelany z Bolesławca. 
Kto by pomyślał, że kiedyś zachwycą mnie porcelanowe uchwyty...
Pełna kultura: kafeterka i herbaciarka w zasięgu ręki. W tle deseczka z odzysku:)


I druga strona z nieodłącznymi garami w tle:)


Tak się prezentuje moja kuchnia, mam ochotę na kolejne dodatki, tylko miejsca brak...

A sklep, o którym pisałam, to IKA, adres: Maków Podhalański, Rynek. Polecam i nie radzę wchodzić z pustym portfelem:)

poniedziałek, 2 września 2013

Prezent dla maluszka i rodzinne talenty

Co podarować w prezencie przyjaciółce, która niedawno została mamą? Teraz nie mam problemu. Natychmiast zaczęłam rysować, wycinać i zszywać literki. 
Wybrałam odcienie różu, ale bez przesłodzenia. 


Literki oczywiście zszyte wszystkie razem, a całość do zawieszenia na dwóch tasiemkach.
 A poniżej chciałabym zaprezentować dzieła mojej dwunastoletniej siostrzenicy Izabelli, która z zapałem zmajstrowała te dość awangardowe Tworki...



Bardzo się cieszę, że talenty krawieckie w mojej rodzinie przechodzą z pokolenia na pokolenie:)