środa, 25 września 2013

Były sobie lampki trzy...

...które, niechciane już przez nikogo, znalazły u mnie nowy dom . Co prawda wyglądały bardzo nieciekawie i chyba dlatego nikt nie dostrzegł w nich ogromnego potencjału. Nigdy wcześniej nie zajmowałam się renowacjami, ale w końcu to tylko lampki, a nie komody:)

Tak wyglądały na początku. Brrr... ten kolor...


A tak po metamorfozie



Podstawę pomalował mój Mężuszek a ja uszyłam abażury. Na razie tylko dwie lampki mają nowe ubranko, na trzecią nie mam pomysłu i miejsca:)


 A to mój krateczkowy kącik:)...


 ... i koronkowy kącik:) Te lampiony dają niesamowity efekt w ciemności i polepszają samopoczucie, gdy szaro za oknem:(


4 komentarze:

  1. pięknie,pięknie,coraz piękniej...
    Kochana domek przybiera cudne kształty szabiii !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... piękne! Mnie wpadła w oko podstawka lampy. Już od pierwszego zdjęcia byłam ciekawa, co wymyśliłaś i proszę - jesteś wielka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo pomysłowo :) a ten koronkowy kącik jest mega :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał! Bardzo mi miło dziewczyny, jak czytam te pochwały...dzięki:)f

    OdpowiedzUsuń