czwartek, 27 marca 2014

Sowy - pokaz obowiązkowy!

Moi kochani!
Dziękuję, że interesujecie się moim Candy. Myślę, że nagrody są całkiem przyzwoite:) Dlatego dalej zapraszam wszystkich chętnych!
Zastanawiałam się, co dzisiaj pokazać. W zasadzie mam już gotowe ozdoby świąteczne - jaja i zające Kicaki. W dodatku roztildowałam się na całego. Aniołek już dawno gotowy... powstały także inne stworzenia. 
Ale stwierdziłam, że muszę to wszystko jakoś dawkować, żeby zawsze było coś do pokazania. Dlatego dziś kilka sów. 

Sowa Owalowa łączkowa dla mojej mamy


 
Szabi sowa zostaje ze mną...

 

A tę uszyłam na zlecenie Ewelinki



To tyle na dziś. Ciekawa jestem, która sowa spodoba Wam się najbardziej... bo już myślę o rocznicowym candy:)
Pozdrawiam wiosennie i słonecznie!

czwartek, 20 marca 2014

Wiosenne Candy!

Kochani!
Zapraszam wszystkich chętnych do wzięcia udziału w moim Wiosennym Candy. 
Oto zasady:

1. Zabawa organizowana jest dla osób mieszkających w Polsce; jeśli ktoś mieszka poza granicami musi podać adres znajomych lub rodziny  w Polsce.

2. Zapisy trwają od dzisiaj, tj. 20.03 do 5.04. Wyniki podam następnego dnia. Wylosowaną osobę proszę o jak najszybsze wysłanie swoich danych na mój mailowy adres zamieszczony na pasku bocznym.

3. Jeżeli chcesz wziąć udział w zabawie, pozostaw komentarz wyrażający chęć udziału w Candy, w którym podasz adres swojego bloga. Osoby nieposiadające bloga oraz anonimowe proszone są o pozostawienie adresu e-mail.

4. Osoby prowadzące bloga  proszę o zamieszczenie podlinkowanego baneru u siebie, na bocznym pasku.

5. Będę się cieszyć, gdy zostaniesz moim obserwatorem (nie jest to jednak warunek konieczny).


A do wygrania...

Wielkanocny Zając Kicak:


Wiosenny kwiatuszek:


Jajo wielkanocne wykonane autorską metodą dekompaż:


 Oczywiście nie może zabraknąć wiosennego serduszka:


Zestaw serwetek do dekupażu:


Całość:








Baner:


Mam nadzieję, że podoba Wam się ewentualna wygrana:)

Na koniec chciałabym podziękować za ostatnie komentarze. Zapewniam Was, że to była moja pierwsza Tilda. Powiem szczerze - aby wyszła ładna, trzeba posiadać dobrą technikę szycia małych elementów. Po odrysowaniu kształtów na materiale należy bardzo dokładnie "pojechać" maszyną po linii. Ja nabrałam sporego doświadczenia przy serduszkach i kotach, przy których muszę porządnie manewrować maszyną. Ale jedno jest pewne - zgadzam się ze stwierdzeniem, że szycie Tild bardzo wciąga... jeszcze u mnie wiele zobaczycie:) Pozdrawiam i czekam na zgłoszenia!


niedziela, 16 marca 2014

Moje wielkie dzieło:)

Kochane, nadszedł taki dzień, w którym nastąpił przełom w mojej twórczości. Uszyłam moją pierwszą Tildę! 
Ściągnęłam stąd wykroje na zająca wielkanocnego i tildowego. Co wynikło z pierwszego pokażę przed świętami. Drugi wykrój schowałam, bo stwierdziłam, że na pewno nie dam rady. Aż w końcu postanowiłam spróbować, tym bardziej, że w Internecie przeczytałam mnóstwo tutoriali. Materiał na szczęście był w posiadaniu - cielista bawełna bez wzorków. Odrysowałam, pozszywałam, wykroiłam, znowu zszywałam i tak oto wyszłam moja pierwsza Tildusia.




Uszycie tildowego ciałka nie było trudne. Z wypychaniem też nie miałam żadnych problemów, tak samo z ręcznym połączeniem poszczególnych części z korpusem. Wszystko naprawdę całkiem proste. Nawet nie miałam problemu z wyszyciem oczu i noska - zrobiłam to zwykłymi nićmi.



Ale wszystko szło zbyt dobrze i w końcu znalazłam swoją piętę Achillesową... Okazało się, że uszycie ubranka przerosło moje możliwości i pokłady cierpliwości. Zmarnowałam dużo czasu, nerwów, materiału i koronki, zanim coś z tego wyszło...
Jak szyją je inni?

Ubranko przyszyłam na stałe, trudno, moja Tildusia nie będzie się stroić.
Na razie zamieszkała razem z Sowami na krzysiowej półce; chyba jej się podoba...

 Opiekuje się Reksiem i małym żółwikiem:)


Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego dzieła, chyba uszyję jeszcze większego zajączka. Mam także wykrój tildowego anioła i to będzie znacznie trudniejsze, ale muszę spróbować - wyjdzie hit albo kit! Gorzej, jak pomyślę o ubraniach... najwyżej będą golasami:)

Mam nadzieję, że Wam się podobało. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za każde Wasze miłe słowo.
Wasza Mała Sowa Tildowa

Ps. Chciałabym podziękować Ani z niaf niaf. Wnikliwa analiza jej tildowego zajączka w dużym stopniu zachęciła mnie do działania.







środa, 12 marca 2014

Poduchy i wiosenne podmuchy...

Witam wszystkich serdecznie i bardzo wiosennie! Pogoda bardzo nas rozpieszcza - uwielbiam tę porę roku, kiedy czuć zapach ziemi i aż chce się żyć!
Witam serdecznie nowych obserwatorów!
Ostatnio obiecałam pokazać moje poduszkowe dzieło, ale trochę zeszło i dopiero teraz mogę je zaprezentować.
Przyznam się szczerze - nie lubię szyć poduszek. Te uszyłam tylko w połowie. Otóż natknęłam się w Biedronce na same poszewki, bardzo tanie (ok.3 zł) i wykonane z bawełny. Nie miały żadnych nadruków czy ozdób, a ja od razu miałam na nie pomysł... 
Postanowiłam sama ponaszywać paski materiałów i ozdobić koronkami. 







A to podusia Krzysia. Miało być autko, ale zdecydowałam się w końcu na łódkę.


I tak Sowa Leniwa albo Oszczędna szybko "uszyła" poduchy:) Żałuję tylko, że kolory poszewek były bardzo ograniczone, bo na pewno kupiłabym więcej.

Wiosenna aura nastroiła mnie dekoratorsko i postanowiłam wybudzić z zimowego snu moje otoczenie. W ruch poszły kwiaty i tu muszę się do czegoś przyznać. Wbrew powszechnym gustom bardzo lubię sztuczne rośliny. Nie mam tzw. ręki do żywych, klimat w moim zbyt ciepłym mieszkaniu także nie jest dla nich przyjazny. Zresztą w ostatnich czasach sztuczne roślinki posiadają naprawdę dobrą jakość, czasami można się pomylić...

W miętowej doniczce fioletowe chyba- krokusy... pojawiają się co rok i zawsze ładnie wyglądają. 


 W gotowej aranżacji usadowiły się Królowe Kury i za nic nie chciały wrócić do szuflady:)
 

Mały świecznik stał się wazonikiem.




Ażurowe motylki przyfrunęły i przysiadły na zieleni...


A mój ulubiony świecznik zamienił się w wazon pełen tulipanów i  ozdobi teraz stół.

 I tak do mojego pokoju zawitały kolory. Od razu zrobiło się weselej.
Mam wiele nowych projektów, ciągle przygotowuję nowe szablony... Muszę się Wam pochwalić, że nastąpił wielki przełom w moim szyciu, o którym napiszę następnym razem. Dziękuję za wasze przemiłe komentarze i życzę dużo słońca!




czwartek, 6 marca 2014

Corazony...

Wiem, wiem, miały być poduszki, ale nie zdążyłam ich wykończyć. Kochane, musicie jakoś to przeżyć - dziś zaserwuję kolejną porcję serc.

Szabi szik:
 Z olejotransferem...

Połówkowe...
Te uszyłam dla mojego Krzysia, do nowej aranżacji jego pokoju.
A to mój pierwszy komplet dla Młodej Pary... zamiast tradycyjnych kwiatów.
Starałam się, aby serce dla Pana Młodego było mniej ozdobne, ale w jakiś sposób nawiązywało do drugiego serca - stąd czerwona tasiemka w kropeczki. Nie wypadało przyszywać różyczki, zdecydowałam się na guzik.
 Serduszko Pani Młodej znacznie bardziej ozdobne, kobiece. Wykorzystałam gipiurową koronkę, całość zwieńczyła dość duża, czerwona róża.

Kolejne wykorzystanie tusalorecyklingu - pudełeczko na serduszka okleiłam małymi skrawkami materiału.



Tak spakowałam. 
Zawsze używam celofanu, rafii i sizalu. Dodatkowo wykorzystałam nieużywane już filcowe serwetki - wycinam je i dekoruję nimi prezenty. Wyglądają ciekawie i efektownie. 


 Wiem, że zasercowałam Was totalnie:) Obiecuję, że następnym razem na pewno pochwalę się poduszkami. 
Pozdrawiam serdecznie!