środa, 30 lipca 2014

Girlandy dla odmiany

Dzisiaj cztery ptaszkowe girlandy, które uszyłam w różnych stylach. 
Nie jestem zadowolona ze zdjęć, nie mam odpowiedniego miejsca w domu, żeby ładnie je wyeksponować do sesji foto. 

Niebieskie, zakończone ekstradiamentem. Dla mojej Mamy:)



Następne trzy dostępne dla każdego:
"Marynarskie" do pokoju chłopca, ale niekoniecznie.


 "Minty" do każdego wnętrza, zwłaszcza w stylu skandynawskim.

"Różanokropki" dla dziewczynki.

Zdjęcia nie są zadowalające, więc zrobiłam zbliżenia:




I tyle na dziś
Kochani, zauważyłam, że przybywa Was coraz więcej, co mnie bardzo cieszy, mobilizuje do pracy i wyzwala inwencje twórcze:)
Przygotujcie się w najbliższym czasie na inwazję tildziaków: królików, anielic, mijaków i pewnych nowości! Serca także Was nie ominą:)
Pozdrawiam serdecznie
Malasowa

poniedziałek, 28 lipca 2014

Koty Pikoty atakują płoty!

Na szczęście wszystkie wyłapałam i zmusiłam do pozowania. 
Oto Koty Pikoty, do wyboru, do koloru:

 Kotek Szary Kropek


Kotek Czerwona Krateczka

 Kotek Zielony Groszek

Kotek Czerwony Paseczek

Kotek Czerwony Nakrapiatek
 
Kotek Niebieski Różnopasek
 
Kotek Turkusowy Groch

Kotek Lila Kropek

I wszystkie razem...

Kochani!
Witam serdecznie nowych obserwatorów i wiernych przyjaciół Kącika, w którym dużo się dzieje, bo ciągle szyję i nie nadążam z wystawianiem.
 Zła wiadomość jest taka : nieprędko pokażę  tildowe nowości, które kiedyś obiecałam. Szyję to, na co aktualnie jest zapotrzebowanie. Dobra wiadomość: wszystkie rzeczy (Pikoty też:) mogą być Wasze, jeśli tylko chcecie. Zapraszam do Dekuferka.pl i fejsbuk; na razie tam można wszystko zamawiać,  Mijaki, serca, zające i co chcecie...
Pozdrawiam serdecznie
Mała S.
Ps. Ciekawe, który Pikot spodoba się Wam najbardziej? Czy możecie wyrazić opinię, tak w ramach Badania Preferencji Konsumentów?:)








środa, 23 lipca 2014

Na ślub prezent zrób:)

Już nie mam z tym problemu.
Kwiaty - oklepane, zresztą młodzi często ich nie chcą.
Wino... śmieszą mnie takie zachcianki. Skąd mam wiedzieć, czy trafię w gusta smakowe?
 Najlepiej podarować coś wyjątkowego, wykonanego osobiście, czyli tildowe małosowiaste personalizowane serduszka!


Serduszko "męskie" ozdobione prostymi tasiemkami; koronki bardziej pasują do "damskiego". Wszystko dobrane kolorystycznie by, mimo różnic w dekorach, pasowały do siebie... jak w małżeństwie:)


Mam nadzieję, że się spodobały i będą przypominały o drugiej połówce:)
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Mała Sowa

poniedziałek, 21 lipca 2014

Małosowiaste marzenia możliwe do spełnienia:)

Co zrobić, gdy ujrzało się piękne, haftowane serduszka i zapragnęło się takowe posiadać?
a) prędko przejrzeć oferty hafciarek w allegro i równie szybko oklapnąć, jak kwiat na słońcu, widząc ich ceny
b) biegiem wypełnić kupon Totolotka - a nuż się uda?
c) nauczyć się haftować, lekceważąc postępującą ślepotę
d) znaleźć inny sposób, szybki, tani, bez większych nakładów finansowych, ekologiczny i całkowicie satysfakcjonujący:)

Należę do osób dość pomysłowych, więc wybrałam ostatnią opcję. I oto są:



Po prostu wybrałam się do sklepu z rzeczami, którym dano drugą szansę i znalazłam to, co dokładnie chciałam - piękny, haftowany obrus. Wprawnym okiem oceniłam, ile serduszek uda mi się z niego wykroić i jakie będą miały dekory. I tak uszyłam osiem małych serduszek...
... i dwa tildowe:)
W ten sposób nic się nie zmarnowało, wykorzystałam wszystko, dodatkowo przyczyniłam się do tak modnego ostatnio upcyklingu. 
Małe serduszka ozdobione są z dwóch stron:
Tak więc zawsze można znaleźć jakieś wyjście nie rujnując portfela i oczu:)

Chciałabym pochwalić się jeszcze moją truskawą XXL:


Kochani! 
W najbliższą sobotę rozpoczyna się Tydzień Kultury Beskidzkiej. Jeśli w tym czasie znajdziecie się w Makowie Podhalańskim to serdecznie zapraszam! Będę tam z moimi szyjątkami: truskawkami, serduszkami haftowanymi i małosowiastymi, mijakami, tildami...
Właśnie rozpoczęłam przygotowania, więc pozdrawiam Was serdecznie, słonecznie i upalnie, i biegnę szyć:)





czwartek, 10 lipca 2014

Kolejna anielica...

Mam nadzieję, że Was nie zanudzam... bo jak nie inwazja Mijaków, to znowu anielica! 
Ale tak się złożyło i dzisiaj przedstawiam szaro - różową tildę. 


Nieskromnie dodam, iż bardzo podoba mi się dobór materiałów i fason spódniczki - to mój styl:)
Tym razem warkocz uplotłam nieco inaczej i całość fryzury jest jeszcze bardziej fantazyjna. Warkocz nie ma końcówki. To chyba najlepsza wersja uczesania.



 Bardzo zależy mi na ładnych uczesaniach - używam zwykłej włóczki, ale chcę unikać byle banału na głowie.
I jeszcze jedno - anielica mierzy 50 cm.  Sama wyskalowałam wykrój i taka wysokość odpowiada mi najbardziej. Nie jest mała, ale i nie tak duża, jak poprzednia.
 Dla porównania pozuje z moją tildusią 40 cm:
Która wysokość podoba Wam się najbardziej? Bardzo zależy mi na Waszych opiniach.
 Dziękuję za liczne odwiedziny i komentarze. Na razie dam odpocząć Wam i sobie od aniołów, ale nie na długo...

Pozdrawiam serdecznie z podhalańskich tropików:)
Mała Sowa 

niedziela, 6 lipca 2014

Tilda ogrodniczka, wielka pomocniczka:)

Kochani!
Dziękuję za tak wielką liczbę pochwał moich ostatnich Mijaków. Dobrze, że poszły w świat, bo jeszcze poprzewracałoby się im w głowach albo, co gorzej,  w czułkach :)

Dzisiaj uraczę Was kolejną tildą. 
Po raz pierwszy wyszła spod mej ręki anielica w oryginalnym rozmiarze. Nie skalowałam wykroju, jest dokładnie taki sam, jak w książce. Anielica jest zatem dość wysoka - mierzy 70 cm. Dla porównania dodam, że wszystkie moje poprzednie anioły liczyły sobie 40 cm. Zgodnie z zaleceniami uszyłam nogi, które zginają się w kolanach.
Sesja odbyła się w moim ogrodzie. Anielica, którą nazwałam Lara, chętnie rozgościła się w moim nowym komplecie ogrodowym:)



Włosy wykonałam standardowo z włóczki. Jednak nie jest to tylko zwykły warkocz; bardzo lubię dodać jakieś fantazyjne upięcie.

Spodnie rybaczki uszyte zostały osobno - maja zakrywać linię zgięcia w kolanach. Wszystko zgodnie z tildową instrukcją.
Wybór sukienki należał już do mnie.



Po jej uszyciu miałam nieco mieszane uczucia. Bardzo chciałam zrobić taką dużą anielicę, ale w efekcie wolę jednak mniejsze rozmiary. Zginające się nogi również mnie nie zachwyciły. 
Ciekawa jestem Waszych opinii... bo ogólnie jestem jednak zadowolona.
Pozdrawiam słonecznie i do usłyszenia:***
Mała Sowa Ogrodowa
 

czwartek, 3 lipca 2014

Inwazja Mijaków

Deszczowa..., co tu owijać w bawełnę, paskudna pogoda, sprowadziła na mnie prawdziwą inwazję Mijaków. Na szczęście nie są brązowe i śluzowate:)
Właściwie to każdy ma swoją nazwę, zatem poznajcie:

Mijak Fuksjowy Strojniś:


Mijak Truskawkowy Złodziej:

Mijak Marynarz (a co, Mijak też ma swoje marzenia:)

Mijak Porzeczkowy:

Mijak Kolekcjoner Guzików:

Mijak Poławiacz Pereł:

Mijak Poduszkowiec:

Mijak Koronkowy:

A na koniec maleńki Mijaczek, który uszyłam do kompletu z serduszkiem. Problem kupna prezentu na imieniny, czy inną okazję, już mnie nie dotyczy. Chwilka przy maszynie i oto jest!


Oczywiście wszystko dokładnie przemyślane i dobrane kolorystycznie - czyli tak, jak lubię.
Ciekawe, który Mijak spodobał się Wam najbardziej?
Pozdrawiam serdecznie:*