wtorek, 10 lutego 2015

Koszyczkowe ubranka

Witam!
Nie wiem, jak jest u Was, ale u mnie śnieg sypie cały czas... Temperatura dodatnia, więc wszystko sprowadza się do okropnej, czarnej brei. Siedzimy zatem w domu i liczymy spadające płatki:)
Ostatnio zabrałam się za uporządkowanie mojego kącika krawieckiego. Zauważyłam, że stale przybywające przydasie zabierają coraz więcej przestrzeni. Nie lubię takiego rozgardiaszu, bo jestem pedantką, przyznaję się:) Wszystko musi być poukładane, na swoim miejscu i w zasięgu ręki. Posprzątałam, poukładałam, posegregowałam... I tak w moje ręce wpadły trzy koszyczki.
Mam je już od jakiegoś czasu. Podobają mi się, są zgrabne i w miarę mocne. Ale ich ubranka drażniły mnie od początku:




Niechlujne i niestaranne, chociaż biorąc pod uwagę cenę koszyczka, nie mogłam spodziewać się czegoś lepszego. Chciałam jednak, żeby cieszyły moje oczy i postanowiłam podarować im nowe ubranka. Zdecydowałam się na bladoniebieski len - nie lubię szyć z tej tkaniny, dlatego mogłam ją poświęcić. W tym jednak momencie muszę od razu przyznać się, "bez bicia": nowe ubranka są dziełem mojej Mamy. Uszyła je z chęcią, której ja z pewnością nie miałam:)


Gumkę nawlokłam sama:) Do ozdobienia koszyczków uszyłam tkaninowe etykietki, które widziałam w tildowych "Przytulnych dekoracjach". Nie bardzo wiedziałam, jak zrobić napisy; przyszyłam więc kawałki rypsowej tasiemki.

Koszyczki w nowych wdziankach i z etykietkami prezentują się tak:

Teraz bardzo mi się podobają. Dziękuję Mamie za cierpliwość i chęci, bo w tym przypadku zabrakło u mnie jednego i drugiego. Ja po prostu nie cierpię szyć takich rzeczy (ale lubię je mieć:).
"Wysiliłam" się na jeszcze jedną "metamorfozę". Mój kosz na pranie wydawał się jakiś smutny, czegoś mu brakowało. Znalazłam idealną ozdobę: bezrobotne serduszko, idealnie pasujące do całości:
Uff... ale się napracowałam:) 
Najwyższy czas wziąć się za poważne szycie, czas ucieka, a Wielkanoc czeka!
Pozdrawiam Was serdecznie
Mała Sowa koszyczkowa:)

23 komentarze:

  1. och jak ja lubię takie rzeczy , niby nic, a zmienia cały wygląd świetne

    OdpowiedzUsuń
  2. ślicznie wyglądają teraz te koszyczki - moja Mama też często zostaje zmuszona do szycia przez swoją córkę :P
    mam ogromny kosz druciany w łazience - na pranie - i tez potrzebuję takie ubranko na niego. ale takiego olbrzyma uszyć?! hmm, niespieszno mi do tego niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mama sie postarała :) pięknie te koszyczki teraz wyglądają, szczegolnie te zdobiące etykiety mi się podobają :)
    Co do kosza na pranie, ozdoba bardzo trafiona, mam w domu podobny, ale na tyle się "rozklekotał" ze trzeba bedzie poszukac czegoś nowego, trwalszego. Pozdrawiam ciepło, u mnie sucho ale i bez słońca niestety

    OdpowiedzUsuń
  4. a według Ciebie to było niepoważne szycie>? bardzo poważne i bardzo pracochłonne ale jakie śliczne,szyjatka przesłodkie, kurcze jak ja Ci zazdroszcze tego ze siadasz i takie cudenka spod maszyny Ci wychodza

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Agatko, sliczne koszyki. Super twoja mama !!!! Tez by sie takie do mojego ( prawie ) wyremontowanego pokoju przydaly.
    Pogoda u nas tez nie ciekawa. Dzisiaj bardzo ponuro i dalej plusowe temperatury.....Slonko by sie przydalo.
    Pozdrawiam goraco
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrzę i patrzę i nie mogę się napatrzeć :) Ty i Twoja Mama macie ogromny talent. Te etykietki mnie urzekły, są przeurocze! Sama chciałabym mieć tak pięknie ubrane koszyczki w swoim domu :)
    Dodaję do obserwacji i czekam na kolejne cudeńka :)

    zapraszam do siebie http://illusionsdreamshope.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne te koszyki i ciekawy pomysł z tymi zawieszkami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę tego, że takie cuda wychodzą spod Twojej maszyny:) oj zazdroszcze... Etykiety przeurocze:)
    A ubranka na kosze śliczne:) Super, że masz taką mamę:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo to Ty taka zdolna po Mamie :))) Sliczne koszyczki masz teraz w domu :))) Pozdrawiam Cie Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękn metamorfoza. Pozrowienka dla Ciebie i równie zdolnej Pani Mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  11. cudnie !!!!! Te koszyczki są boskie !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Pedantyzm w pracowni to konieczność, gdy przydasi przybywa w zastraszającym tempie. Ja też lubię mieć poukładane, a po każdej skończonej pracy sprzątam i czyszczę stół - wyobrażasz sobie??
    Koszyczki miłe dla oka, więc i pracuje się przyjemniej, brawo dla Mamy! A serduszek nigdy za wiele ;) Pozdrawiam.
    P.S. Dzisiaj u mnie - coś o Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  13. koszyczki z ubrankami wyglądają przepięknie, bardzo podobają mi się te urocze tagi przy niebieskich ubrankach. Super ! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze bardzo podobały mi się ubranka do koszyczków. Mam tak do dziś. pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała przemiana, koszyczki cudnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wspaniałe te ubranka. Koszyczki prezentują się pięknie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniale mieć kogoś, kto od czasu do czasu zrobi za nas coś niezbyt lubianego :)
    Wyniki kooperacji świetne, a metki urocze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj :) Wpierw chciałabym ślicznie podziękować za wizytę :) Miło mi że wciąż do mnie wpadasz :) A po drugie chciałam napisać że koszyczki świetnie wyglądają w nowym ubranku i zawsze z dużym zachwytem podziwiam z jak dużą starannością i dbałością o detale wykańczasz twoje serca. To są po prostu małe dzieła sztuki! :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej, jak tu u Ciebie cudnie!!! Już nie mogę się doczekać Twoich kolejnych uszytków :-)
    Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wizytę :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Koszyczki wyglądają świetnie ! Etykiety dodatkowo podkreślają ich urok . Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  21. Efekt współpracy bardzo udany, serduszko też mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  22. O bosz... jakie te błękitne wdzianka koszyczkowe są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  23. Koszyki teraz wyglądają znacznie ładniej, etykietki dodają uroku są jak wisienka na torcie, mama zdolna córka też, a synuś? ;-) :-D pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń