piątek, 22 kwietnia 2016

Anielica i Sowiszki


 Witam!
Kolorowe Sowiszki (tak je nazwałam) uszyłam specjalnie do mojej nowej sypialni. Chociaż cała kolorystyka została już dograna (niebiesko - szaro - beżowa), to chciałam mieć jakiś kolorowy akcent. Zygzak chevron wpadł jakoś niespodziewanie w moje ręce, nawet nie spodziewałam się takiego efektu.
No a zamknięte oczęta sugerują oddanie się w objęcia Morfeusza...:)
Ps. Piegowatej sowy to ja jeszcze nie widziałam, ale zawsze musi być ten pierwszy raz:)




Anielica powstała niemal równocześnie. Takiego połączenia jeszcze nie stosowałam, ale żółty z szarym wygląda naprawdę ładnie. 
Uczesanie, charakterystyczne tylko dla moich anielic, pozwoliło na upięcie czegoś w rodzaju pół wianka z różyczek:







Tyle szycia!

 Nie da się ukryć - dawno mnie nie było.
Dopadł mnie syndrom wypalenia i blogowstrętu. Za dużo, za szybko i za często. 
W dodatku czas Małasówki zbliża się coraz szybciej...
Taka już jestem, że musi być dokładnie tak, jak chcę. I będzie, bo mimo że nadzoruję piętnaście rzeczy na raz, wszystko w końcu zgrywa się idealnie.
Czasu na szycie nie mam i rzadko udaje mi się coś stworzyć.  Nie wiem, co będzie dalej, ale postaram się nie zniknąć na dobre.
Pozdrawiam serdecznie!
m.s.